Mapa strony
 
Wybierz miasto
do
Wyjazd od
zł/os.
do
Cena od
 
 
Znajdź swoje
dodaj wspomnienie
Dodaj wspomnienie!
Podziel się swoimi
wrażeniami
z wycieczki
Oceń
 
 
 
 
 
 
Średnia ocena
przeciętne
Teneryfa - malownicza wyspa
autor: Aga
dodane: 2004-06-16
termin-wycieczki: 15.05.2004 - 22.05.2004
Pewnego deszczowego dnia mąż-wąż oznajmił o wyjeździe na Teneryfę.

Myślę sobie, Wyspy Kanaryjskie, Ocean Atlantycki, wulkan, jeszcze mnie tam nie było... Plecak spakowany w kilka minutek, parę kiecek, dżinsy, sandały, no i krem z filtrem (najlepiej bloker). No to w drogę! Urwisy zostawiamy babciom, a my wykończeni codziennym zamieszaniem, spragnieni ciepła, wolności, siebie i dzikiej przyrody wyruszamy w nieznane.

Trzeba się dostać do Berlina, no problem, w Poznaniu nocka u kuzyna (dzięki ci Remi), rano pociąg i już jestesmy na dworcu Berlin Zoo. Czasu sporo, więc idziemy na piechotkę na lotnisko Tegel (a jakże), po drodze zwiedzając stolicę... Wieje, wyciągam z dna plecaka wełnianą czapeczkę, wzbudzając śmiech Dro. No i nareszcie pierwszy krok w chmurach, lecimy sobie, pełny luz, co chwilę poją cię, karmią (nawet wegetariańskie żarełko), jak dobrze... Gorzej z lądowaniem, coś tam słyszałam o przełykaniu śliny, ssaniu cukierków, no i masz babo placek, nic nie słyszę, nic nie widzę, steward coś mi pokazuje... mam zatkać nos, nabrać powietrza, umieram... nie to już Teneryfa.

Szaro jakoś, chmury, gdzie to słońce??????????? Kierowca wiezie nas wielkim autokarem do Playa de las Americas, komfortowy apartament w ośrodku Regency Resorts (ile to się człowiek pod namiotem naspał), padamy... a mieliśmy penetrować okolicę nocą...

Poranek na wielkim łożu, uchylam drzwi na taras i już czuć bryzę od morza, komarów niet, lekki wiaterek, błękitne niebo, ach! Wskakuję w kieckę, wełniana czapeczka wędruje na dno plecaka, okularki na nos i już jestem gotowa do wyjścia.

Zapoznajemy się z terenem - basen, już pływam... Na pewno nie będziemy leżeć cały dzień i prażyć się na słońcu, co do formy spędzania wolnego czasu - jesteśmy zgodnym małżeństwem.

Daliśmy się namówić na wycieczkę z naszego hotelu, typowa objazdówka, warto posłuchać pani przewodnik, opowieści o wyspie i jej mieszkańcach... autobus mknie, właściwie pnie się w górki, jesteśmy znowu w chmurach, w oddali wulkan Pico del Teide (3718), wulkaniczna atmosfera, magiczne miejsce (Gwiezdne wojny Mad Max). Radzono włożyć ciepłe ciuszki, najodpowiedniejsze będzie ubranie na cebulkę, zawsze można zdjąć warstwy, cieplutko, nawet bardzo. Degustujemy winka, likiery, próbujemy koziego sera i dalej, czarna plaża światowy zabytek klasy Unesco (osobiście wolę złoty piaseczek), robi jednak wrażenie, a szczególnie maluchy w Pampersach kopiące w czarnym, wulkanicznym piachu.Wycieczka OK, ale preferujemy jednak samotne wyprawy w nieznane i tu nieodzowne będzie wypożyczenie autka, umawiamy się więc w miasteczku no i mamy krajana - Pan Andrzej (www.teneryfarentacar.pl), a rano już stoi biały Seat Cordoba. No to gazu, jeszcze tylko tankujemy, benzyna tania - 0,6 EUR i kierujemy się na Playa de las Terresitas na pólnoc od Santa Cruz. Tutaj piaseczek żółty - przywieziony specjalnie z Afryki. Tego samego dnia wracamy ponownie przez Teide. Niestety, za późno, żeby obejrzeć, podobno przepiękny tutaj, zachód słońca.

Następnego dnia wyruszamy odwiedzić zachodnią część wyspy. Klimatycznym miejscem okaże się Masca, co za roślinność... Widoki odjazdowe, prowadzi tam droga od Santiage del Teide - niezłe wrażenia i niezła frajda dla kierowcy. Stamtąd prowadzi też piękny szlak do samego morza, ale podobno 6 godzin w jedną stronę... (nie próbowaliśmy). Jeśli ktoś pija zielone herbatki z opuncja figową, może własnoręcznie zerwać kwiaty opuncji, radzę jednak założyć rękawiczki ochronne, jesli tego nie zrobicie, można potem spędzić kilka godzinek z pensetą i pastwić nad ciałem ukochanej(ego), ponoć wybornie smakuje dżemik z opuncji...

Z Maski uderzamy na Punta de Teno, końcówka, to co prawda zamknięta droga, zakazy, spadające kamienie, ale do
odważnych świat należy ;) W każdym bądź razie niesamowite wrażenia podczas drogi i na miejscu. Jest tam też
fajne miejsce do nurkowania - schodki prosto na głębinę.

Z Punta de Teno jedziemy jeszcze do Garachico, gdzie można ponurkować w naturalnych oceanicznych basenach. Zanurzasz głowę i zupełnie inny świat, kolorowe rybki, podwodne jaskinie, jest kilka basenów, wystarczą okulary do pływania lub maska. Tym razem jest to miejsce dla turystów (w przeciwieństwie do Punta de Teno).

Nasz krótki pobyt na Teneryfie kończy podróż katamaranem. Wczesniej spakowani, zabieramy tylko podręczne plecaczki i stawiamy się w porcie. Prawie same młode pary, płyniemy sobie przy dźwiękach Boba Marleya, jest lekko i przyjemnie, dają jeść i pić nagłe ożywienie i już wszyscy rozpraszają się i szukają aparatów, mamy okazję ujrzeć stadko wielorybów, płyną sobie zgodnym, równym rytmem, może już przyzwyczajone do nieproszonych gości.

P.S.Za rok, z naszymi chłopakami, sprawdzimy atrakcje jakie Teneryfa przyszykowała dzieciom, a jest ich sporo!
Chętnie też poradzę, jak można tanio i luksusowo spędzić wakacje na Teneryfie z całą rodziną - piszcie na email...
 
El Duque
Hotel *** WL
Cena: 0 zł
14.06 - 21.06
Palia Don Pedro
Hotel *** AI
Cena: 1899 zł
31.05 - 07.06
forum TENERYFA
FORUM [TENERYFA]